17-07-2018 Jeszcze nie ochłonąłem

17-07-2018 Jeszcze nie ochłonąłem

Z pewnością nie jestem wzorem kibica. Ale kiedy gra reprezentacja Polski, zwłaszcza w Pucharach lub w turnieju olimpijskim, to od ekranu telewizora nikt i nic mnie nie odciągnie. Na telefony odpowiadam po meczu. Czasem w przerwie. Czasem. Występy naszej reprezentacji na Mundialu obejrzałem „od gwizdka do gwizdka”. I jedno dla mnie z tego oglądu wynika: NIE MAMY DRUŻYNY. W sensie zespołu starającego się osiągnąć wspólny cel. Taką drużynę miał w swoim czasie Kazimierz Górski, a w siatkówce Hubert Wagner. I obaj pokazali, że zespół z gwiazdami o raczej lokalnym blasku może rozbijać drużyny pełne „gwiazd pierwszej wielkości światowej”. Piłka nożna (podobnie jak siatkówka) z natury rzeczy jest grą zespołową. Reprezentacja Polski tego nie respektowała. Robert Lewandowski narzekał, że zbyt rzadko otrzymywał piłkę od kolegów. Podobno go nie lubią – z zawiści. Bo gwiazdor, bo bogacz, bo arogancki… Być może. Mnie też denerwują te występy w reklamach i ta publicznie opowiadana dbałość o fryzurę. Albo prezentacje nowych kreacji własnych i żony. Oraz radosne zdjęcia z wakacji na „wyspach szczęśliwych”. Zwłaszcza po zawstydzającej klęsce na Mundialu. Drużyna Niemiec, która odpadła w podobnym stylu, zachowała tyle taktu, że piłkarze przeprosili kibiców i na jakiś czas „zniknęli” z mediów społecznościowych. Wracając do głównego tematu: zespołu nie było w jakimkolwiek sensie. Chyba, że w negatywnym. Wygląda na to, że koledzy za główny cel Mundialu uznali „NIE DAĆ POGRAĆ SUPERGWIAZDOROWI”. Szczęka opadała, gdy słyszało się tłumaczenia, że „Lewandowskiego pilnowało i blokowało 3 lub 4 przeciwników”. To co wobec tego robili ci dwaj lub trzej Polacy, których nikt nie pilnował?! Czy nowy trener potrafi stworzyć Reprezentację Polski godną tego imienia? Czy będą go słuchać? A może powinien zostawić najwyżej 4 „gwiazdy”, a resztę dobrać spośród tych, dla których gra w reprezentacji Polski jest marzeniem i byłaby najwyższym zaszczytem?

Reklamy

16-07-2018 Czy nie mogłaby być wiceprezesem?

16-07-2018 Czy nie mogłaby być wiceprezesem?

Media poinformowały, iż jedynym polskim lotniskiem, które odnotowało spadek liczby lotów i pasażerów jest lotnisko w Łodzi. A za chwilę może się okazać, że utraci nawet te połączenia, które niedawno zyskało – skoro jego władze cieszą się, że „loty Lufthansy z Łodzi wypełnione są aż w 40 procentach”. Aż?! Wolne żarty. A wszystko dzieje się w czasie, gdy lotnisko na Okęciu, już się „dusi” z nadmiaru lotów i pasażerów, przewoźnicy do Radomia iść nie chcą, a do Modlina nie mogą, bo tam za drogo dla wszystkich prócz Ryanaira oraz brak środków na modernizację. Sądzę, że problemem lotniska łódzkiego jest brak profesjonalnego zarządzania. Obecna p. Prezes „praktykowała” przy najgorszym zarządcy w dziejach. Więc niby u kogo miała się nauczyć fachu, z którym wcześniej nie miała nic wspólnego? „Na mieście” mówią, że została Prezesem ze względu na zaangażowanie finansowe jej Małżonka w kampanię samorządową PO. Nie wiem, czy tak było. Ale jeśli nawet. I jeśli jest to osoba zdolna i szybko ucząca się, to może wystarczyłaby funkcja „Wice” u kogoś, kto na rzeczy zna się naprawdę? Może po 5-6 latach nauczyłaby się fachu, nawiązała kontakty…

14-07-2018 Przekleństwo Polski

14-07-2018 Przekleństwo Polski

Przekleństwem Polski jest to, że ważne dobre rzeczy w naszych dziejach dokonywały się niejednokrotnie w drodze zamachu stanu. Na szczęście – bezkrwawego. Przypomnę tylko dwa zdarzenia. Pierwszy z najważniejszych przypadków to uchwalenie Konstytucji 3-Maja. Wiadomo, że na głosowanie nie dotarli ci, których o terminie celowo nie poinformowano. Drugi – to uchwalenie Konstytucji 1935 r. W tym przypadku opozycja na znak protestu opuściła salę sejmową, a rządzący stwierdziwszy, że nadal jest kworum – przyśpieszyli procedurę i przeszli do głosowań finalnych. Gdyby opozycja nie wyszła, nie byłoby wystarczającej ilości (proporcji) głosów „za”. I nie mielibyśmy legalnych władz, mogących stanowić zwierzchność sił zbrojnych oraz utrzymywać stosunki sojusznicze nawet po zajęciu Polski przez Niemcy i spełniać rolę „kustosza Niepodległości” po jałtańskiej zdradzie prze mocarstwa zachodnie i po zajęciu Polski przez Związek Sowiecki. Wolałbym, by sprawy ważne dla Polaków rozstrzygały się w procesie demokratycznym.

 

13-07-2018 Co się z Panem stało, Panie Grzegorzu?

13-07-2018 Co się z Panem stało, Panie Grzegorzu?

Pan Grzegorz Schetyna ma piękną kartę działalności w Niezależnym Związku Studentów. Był też dobrym ministrem spraw wewnętrznych i administracji i wicepremierem, marszałkiem Sejmu – i zachowywał się bez zarzutu, gdy przez 4 miesiące (od 8.lipca do 7.listopada 2010) wykonywał obowiązki Prezydenta RP. Zawsze sprawiał na mnie wrażenie „państwowca”, polityka, który szanuje Rzeczpospolitą i jej władze, bez względu na to jak się one ukształtowały z woli narodu. I nie słyszałem, żeby kiedykolwiek bojkotował prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, b.działacza wysokiego szczebla w komunistycznej PZPR odpowiedzialnej za podporządkowanie Polski interesom Związku Sowieckiego i za reżim prześladujący tych Polaków, którzy chcieli niepodległości swej ojczyzny.

Bojkotu posiedzenia Zgromadzenia Narodowego przez jego formację nie rozumiem. Chyba, że doszło tam do zdominowania ludzi o rodowodzie solidarnościowym i nzsowskim przez postkomunistów i ich potomków. Ale wtedy jest pytanie – dlaczego „niezłomny i twardy” Grzegorz dał się im zwasalizować. Nie miałem złudzeń co do PSLu, który od korzeni ZSLowskich odrywa się z wielkim trudem (oraz od tych komuszków, których partia skierowała do „robienia w chłopach”). To że nie w pełni ulegli POwskiej histerii oraz swoim postkomunistom i ograniczyli swój protest do zbojkotowania wystąpienia Prezydenta nie stawia ich po dobrej stronie, ale po „mniej złej”. Podobnie jeśli chodzi Nowoczesną, której rodowód i skład budzi jeszcze większe wątpliwości. Źle się dzieje, gdy Przedstawiciele Narodu nie szanują najwyższych władz Polski – Zgromadzenia Narodowego i Prezydenta Rzeczypospolitej.

12-07-2018 Od kogo przyjąć odznaczenie państwowe?

12-07-2018 Od kogo przyjąć odznaczenie państwowe?

Mamy własne niepodległe państwo. Mamy własne, demokratycznie wybrane władze. Powinniśmy to szanować. Nie podzielam przekonań tych, którzy uzależniają przyjęcie odznaczenia państwowego od tego, kto je przyznał i kto je wręcza. Decyzja zapada przecież w imieniu Rzeczypospolitej. Ma prawo. Domagać się takiego elementarnego szacunku dla szafarzy odznaczeń państwowych nie tylko dlatego, że o tę wolną Polskę bardzo zabiegałem, ale też dlatego, że sam przestrzegałem zasad, o przestrzeganie których proszę. Jako minister wnioskowałem o odznaczenia państwowe do różnych prezydentów – zarówno do Lecha Wałęsy jak i Aleksandra Kwaśniewskiego, jako starosta wręczałem odznaczenia nadane przez Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Kaczyńskiego. Pierwszy Order otrzymałem od Ryszarda Kaczorowskiego, drugi od Lecha Kaczyńskiego. Byłem w Kapitule Orderu Odrodzenia Polski z nominacji Lecha Kaczyńskiego, ale kadencję w niej kończyłem za prezydentury Bronisława Komorowskiego. Więc bardzo proszę – odznaczenia państwowe nadawane są w imię Polski, naszej Ojczyzny. I bardzo proszę o uszanowanie tego faktu zarówno przez odznaczonych jak i przez wszystkich innych.

 

11-07-2018 Jutro – XXII rocznica śmierci Grzegorza Palki

11-07-2018 Jutro – XXII rocznica śmierci Grzegorza Palki

Łódzkie Porozumienie Obywatelskie przypomniało, że jutro przypada XXII rocznica śmierci Grzegorza Palki, pierwszego Prezydenta Miasta wybranego w demokratycznych wyborach 1992 r. Był już wtedy człowiekiem b. znanym w naszym mieście: w jego prywatnym mieszkaniu przedstawiciele 9 komitetów strajkowych naszego miasta utworzyło Międzyzakładowy Komitet Założycielski związku, który jeszcze wtedy nie miał nazwy, a który przyjął imię SOLIDARNOŚCI. Był Wiceprzewodniczącym władz tego związku w naszym mieście i regionie, a następnie członkiem Prezydium Komisji Krajowej – najwyższej władzy wykonawczej Związku. 13 grudnia 1981 r. został internowany. Z internowania przeniesiono Go do aresztu i przystąpiono do montowania procesu z oskarżeniem o przygotowania do obalenia ustroju siłą. Na wolność wyszedł w końcu lipca 1984 i podjął działalność opozycyjną. Był naturalnym kandydatem na Prezydenta naszego Miasta. I urząd ten sprawował z wielkim oddaniem dla dobra jego mieszkańców. Prezydent RP na wychodźstwie Ryszard Kaczorowski odznaczył Go Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski za walkę o wolność Polski. Prezydent Lech Kaczyński udekorował Go (niestety pośmiertnie) Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Polonia Restituta. Rada miejska nadała Jego imię jednej z ulic.

Jego Przyjaciele zapraszają na spotkanie przy Jego Grobie na Cmentarzu Komunalnym na Dołach o godz. 17.00 oraz na Mszę św. w Jego kościele parafialnym, kościele Najśw. Serca Jezusowego przy ul. Zgierskiej 123 w Łodzi o godz.18.00

 

09-07-2018 Pani Katarzyna Landauer nie może powstrzymać się od kłamstw?

09-07-2018 Pani Katarzyna Landauer nie może powstrzymać się od kłamstw?

09-07-2018 Pani Katarzyna Landauer nie może powstrzymać się od kłamstw?

Gazeta Wyborcza relacjonując piórem red. Piotra Wesołowskiego przebieg konwencji PO i Nowoczesnej w sobotę w Łodzi przytoczyła m.in. następującą wypowiedź p. pos. Katarzyny Lubnauer: „Szkoda, że miasto miało pecha do porzedniego prezydenta, który zatrzymał jego rozwój i został odwołany w referendum” Redakcja pośpieszyła wyjaśnić, że „chodzi o Jerzego Kropiwnickiego”. Otóż p. Lubnauer, jako wówczas już osoba dojrzała i z doświadczeniem politycznym, radna III kadencji (1998-2002) musiała wiedzieć, że to „jej” Rada i „jej” władze wykonawcze pozostawiły miasto w nienajlepszej kondycji. Pierwszy dokument jaki otrzymałem od ratingowej agencji oceniające stan miasta zawierał zapowiedź-ostrzeżenie o możliwości obniżenia oceny wiarygodności finansowej Łodzi. Powodem był szybko narastające zadłużenie w ciągu tamtej właśnie kadencji. Ponadto miasto miało najgorszą wśród wielkich miast polskich sytuację gospodarczą. Nie dość, że stopa bezrobocia była dwucyfrowa, to jeszcze na dodatek zamiast być (jak inne metropolie) „lokomotywą regionu”, była w nim „czarną dziurą” – stopa bezrobocia była tu nie tylko wyższa od średniej krajowej, ale i (co stanowiło absolutny ewenement) od średniej dla regionu. Przy tym miasto nie mogło liczyć na napływ kapitału inwestycyjnego zza granicy (za wyjątkiem inwestorów w hipermarkety zabijające rodzimy drobny przemysł i handel). Mieliśmy fatalną opinię w kręgach międzynarodowego biznesu ze względu na domniemany antysemityzm. A przy tym miasto bez dobrych połączeń kolejowych, drogowych i lotniczych. Miasto, o którym mówiono, że to taka metropolia, co dworce kolejowe ma w Koluszkach i Kutnie, a port lotniczy w Warszawie. Gdy kończyłem urzędowanie finanse gminy były w stanie znakomitym, co rok podnoszono nam rating lub jego perspektywę, a bezrobocie było jednocyfrowe i było niższe niż średnia w regionie i w kraju. „Markowi” inwestorzy (Phillips, Dell, Infosys) pojawili się w Łodzi, a ponadto Łódź stała się „europejskim Centrum produkcji AGD”. Wtedy podjęte zostały wielkie inwestycje infrastrukturalne – m.in. Al. Jana Pawła II, Piotrkowska, Zachodnia, Zgierska itd., itd., Wtedy zainicjowane zostały prace przy EC-1. Wtedy też zadecydowały się losy przebiegu A-1, A-2 i S-8 oraz podjęte zostały decyzje dotyczące Dworca Łódź Fabryczna oraz podziemnego połączenia go z Dworcem Kaliskim. Wtedy nastąpiło pojednanie z Żydami – byłymi mieszkańcami naszego miasta, wtedy powstał Memoriał Radegast i Park Ocalałych z największym na świecie Pomnikiem Polaków Ratujących Żydów. Wiele się udało, ponieważ udało się osiągnąć współpracę i współdziałanie z ludźmi z różnych formacji, których członkiem nie byłem: – p.p. Premierami Jarosławem Kaczyńskim (PiS), Markiem Belką (SLD), Ministrami: Cezarym Grabarczykiem (PO) i Przemysławem Gosiewskim (PiS), a także z moim poprzednikiem na Urzędzie – Tadeuszem Matusiakiem (SLD) oraz p. Wojewodą Jolantą Chełmińską (PO). Nasze miasto wiele im zawdzięcza. Mógłbym wymienić jeszcze wielu innych z różnych formacji politycznych – i przy różnych okazjach to czynię. Dlaczego więc Pani Lubnauer kłamie, bo przecież na Księżycu nie żyła i to wszystko wie? A no z tego samego powodu, z jakiego twierdziła w swoim czasie, że „p. Przewodniczący Ryszard Petru udał się w podróż służbową”, a okazało się, że na prywatne wczasy z cudzą żoną na Maderę… Zapewne teraz, tak, jak wtedy, chodzi o „interes partyjny”. To pachnie „czasami słusznie minionymi”.

07-07-2018 PSL – czyli paradoks łódzki

07-07-2018 PSL – czyli paradoks łódzki

Ogłoszono, że p. Hannę Zdanowską w nadchodzących wyborach samorządowych wspierać będzie m.in. PSL. Nie wiem, czy ma z czego się ona cieszyć. Faktem jest, że w administracyjnych granicach miasta Łodzi żyje 2.500 rodzin chłopskich. Pani Prezydent mogłaby uważać się za „największego wójta Rzeczypospolitej”. Mamy też największą w Polsce liczbę członków Ochotniczej Straży Pożarnej, których najwyższym dowódcą jest wieloletni przywódca PSL p. Waldemar Pawlak. Ale prawdą też jest, że po 1989 w Radzie Miejskiej liczba radnych z PSLu równa była ZERU. Faktem też jest, że w obecnym stuleciu w Radzie Miejskiej zasiadał jeden członek Ochotniczej Straży Pożarnej – ale wybrany z listy PiS. Czy ktoś to potrafi wyjaśnić?

 

06-07-2018 Wolałbym, żeby był to Skwer Andrzeja Sapkowskiego

06-07-2018 Wolałbym, żeby był to Skwer Andrzeja Sapkowskiego

Rada Miejska nazwała skwer na Placu Komuny Paryskiej imieniem Wiedźmina. Uważam, że to błąd. Dziś jest oczywiste, kto to taki. Ale za parę lat? Wątpliwe, by baśniowy bohater pokolenia obecnych ojców i dzieci był nim również dla ich prawnuków. A nazwa zostanie. Wolałbym, by był to Skwer Andrzeja Sapkowskiego. Bo on „na zawsze” pozostanie Honorowym Obywatelem naszego miasta. Uważam, że pamięć tych, którym Rada taki tytuł przyznała winni być utrwalona w przestrzeni naszego miasta – jednych na pomnikach, innych w nazwach ulic czy skwerów.

 

05-07-2018 Pan prof. Adam Strzembosz znowu się pomylił…

05-07-2018 Pan prof. Adam Strzembosz znowu się pomylił…

Pan prof. Adam Strzembosz ongiś Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego kiedyś zapewniał, że „środowisko sędziowskie samo się oczyści”. Potem przekonywał, że dwukrotnie się czyściło i w składzie Sądu Najwyższego nie ma już sędziów, którzy orzekali w procesach karnych stanu wojennego w składach skazujących na więzienie przeciwników PRLu. Tymczasem okazuje się, że p. sędzia Józef Iwulski p.o. I. Prezesa SN był w latach stanu wojennego sędzią sądów wojskowych w Krakowie i Warszawie. Twierdzi, że od wyroku ws członków KPN złożył zdanie odrębne. Szczegółów brak. Pamiętam, że w sprawie Andrzeja Słowika i mojej też jeden z sędziów złożył zdanie odrębne – że wyroki były za niskie… Faktem jest, że owo „zdanie odrębne” sędziego J. Iwulskiego nie przeszkodziło mu w karierze w okresie PRL. Faktem też jest, że od r. 1990 jest już sędzią Sądu Najwyższego. Mam tylko jedno pytanie: czy Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy sprawdziła kogo Prezydent miał powołać (i powołał) na stanowisko Prezesa Izby Pracy SN w 2016, a obecnie na stanowisko p.o. I Prezesa SN?!