30-04-2019 Jutro, jak co roku, zapalę znicz pod tablicą Zamordowanych Stoczniowców

30-04-2019 Jutro, jak co roku, zapalę znicz pod tablicą Zamordowanych Stoczniowców

Jutro, 1.maja, jak co roku, zapalę znicz pod tablicą Zamordowanych Stoczniowców. Tablica została wbudowana w ścianę kościoła Podniesienia Krzyża (na rogu ul. Sienkiewicza i ul. Tuwima) w r.1981 z inicjatywy członków NSZZ „Solidarność”. Odsłonięto ją i poświęcono 1.maja 1981r. w obecności członków Prezydium Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego Ziemi Łódzkiej NSZZ „Solidarność”. Mszę św. odprawił ks. Władysław Ziółek, wówczas biskup pomocniczy (obecnie Arcybiskup senior). W czasie stanu wojennego, aż do wiosny i zimy 1988 pod tą Tablicą odbywały się manifestacje przeciwników komunistycznego reżimu PRL. Obiecałem w tamtych latach, że póki sił i zdrowia starczy, będę zawsze 1.maja o godz. 12.00 pod tą Tablicą zapalał znicz i modlił się w intencji zamordowanych w r. 1970 Stoczniowców.

 

 

Reklamy

27-04-2019 Pan Czarzasty mi zaimponował

27-04-2019 Pan Czarzasty mi zaimponował

Na konwencji Koalicji Europejskiej w Poznaniu przemawiał Grzegorz Schetyna. Zebrani klaskali dość oszczędnie. Zaimponował mi p. Włodzimierz Czarzasty, który przeglądał jakiś dokument i jednocześnie klaskał … małymi palcami.

26-04-2019 Holokaust Ormian i zbrodnia wołyńska

26-04-2019 Holokaust Ormian i zbrodnia wołyńska

W kilku krajach odbyły się uroczystości przypominające zagładę Ormian dokonaną przez władze Imperium Osmańskiego opanowane przez tzw. „młodoturków”. W czystkach etnicznych zginęło ok. 1,5 mln członków mniejszości ormiańskiej. Przyczyny zbrodni były oczywiste. „Młodoturcy” w wyniku analizy sytuacji politycznej doszli do wniosku, że istnienie wielonarodowego, wieloetnicznego Imperium Osmańskiego dobiegło kresu. Odpadały kolejne państwa chrześcijańskie w Europie i coraz trudniej było utrzymać w ryzach Arabów, których aspiracje polityczne do własnego państwa rozbudzały i wspierały Anglia i Francja. Postanowili zatem na gruzach Imperium Osmańskiego zbudować państwo narodowe Turków i uczynić je podstawą nowego imperium – Wielkiego Turanu. Miał on składać się z narodów bliskich Turkom etnicznie. „Kolebką” nowego tworu politycznego miała być Azja Mniejsza. Ale na terenie Azji Mniejszej, prócz etnicznych Turków, mieszkali także (i to znacznie wcześniej) Ormianie. Zapadła więc decyzja o „oczyszczeniu” tych terenów i wykonano ją z całą konsekwencją i brutalnością. Zginęło ok. 1,5 mln Ormian. Przeżyli ci, którzy uciekli na tereny kontrolowane przez Rosję. Turcja nigdy nie przyznała się do zbrodni. Wszak wiadomo, że członkiem sprzysiężenia „młodoturków” był słynny Kemal Pasza, Atatürk, „Ojciec Państwa Turków”. Autorzy zbrodniczej operacji zostali najpierw uwięzieni, a następnie uwolnieni w wyniku umowy brytyjsko-tureckiej. Dwóch z nich zginęło po latach z rąk ormiańskich mścicieli. Brak adekwatnego potępienia zbrodni i ukarania jej autorów stał się „receptą” użytą przez kolejnych „państwo twórców” – w tym przez Banderę i jego zwolenników – „czyścicieli” ziem Ukrainy z ludności Polskiej i innych mniejszości etnicznych. Wiele krajów europejskich, a także USA, uznało czystkę etniczną dotyczącą Ormian za zbrodnię przeciw ludzkości. Turcja przeciw temu protestuje. Kiedyś będzie jednak musiała zmierzyć się z tą hańbą swej przeszłości. Obecne władze już nie są tak gorliwymi wielbicielami „ojców założycieli” swego państwa.

 

25-04-2019 Strajk zawieszony, osiągnięć brak

25-04-2019 Strajk zawieszony, osiągnięć brak

Pan Przewodniczący ZNP ogłosił zawieszenie strajku nauczycieli. Długo wymieniał osiągnięcia protestu. Zapomniał dodać, że Sekcja Oświatowa NSZZ „Solidarność” zyskała tyle samo, zawieszając protest wiele dni temu i podpisując porozumienie z rządem. Nie wspomniał o kosztach. Uczestnicy strajku stracili dochody – za dni strajku wynagrodzenie się nie należy. Samorządy opanowane przez PO obiecywały, że straty pokryją, ale dziś niektóre z nich wycofują się z tych obietnic. Bo nie wystarczy mieć środki, trzeba jeszcze mieć podstawę prawną do ich wydania. W przeciwnym razie grozi zarzut naruszenia dyscypliny finansowej. Owszem, jest fundusz strajkowy. Ale zbyt mały i nie jest pewne, czy można z niego wypłacać niezrzeszonym w ZNP, a entuzjastycznie promowany „społeczny fundusz” założony przez celebrytów jest rozpaczliwie mały. Niby można podpisać porozumienie i wtedy odzyskać dochód, ale po pierwsze, nie wszystkie samorządy będą chętne. A po drugie – porozumienie zawiera się zazwyczaj po ZAKOŃCZENIU strajku, a nie po jego ZAWIESZENIU. Nie są to, niestety, jedyne koszty. Najpoważniejszy jest taki, że nauczyciele utracili znaczną część poparcia społecznego, a także (niestety) szacunku, wskutek swoich „dowcipnych” piosenek i występów. Efekt jest taki, że będzie im o wiele trudniej podjąć starania o uzyskanie godziwych dochodów (w przyszłym roku), które POWINNI uzyskać. Pan Przewodniczący nie bardzo się spisał, jako przywódca strajku. Nie potrafił skorzystać z okazji, jaką był apel sojuszniczej formacji PO-KO ani zrozumieć sensu apelu-decyzji komitetów strajkowych, by STRAJK ZAWIESIĆ NA OKRES MATUR. Może nie mógł, bo nie pozwalało na to radykalne otoczenie oraz radykałowie z niektórych szkół na prowincji. Ale to oznacza, że pod znakiem zapytania stanęły jego kwalifikacje przywódcze. A na koniec jeszcze takie pytanie: gdzie się podziali „wierni sojusznicy” ZNP, czyli OPZZ i Forum ZZ? Nie słyszałem ich oświadczeń, ani nie widziałem ich przedstawicieli obok p. Broniarza, gdy ogłaszał decyzję o zawieszeniu strajku.

 

23-04-2019 Kto powinien być kustoszem znaku NSZZ ‘’Solidarność’’?

23-04-2019 Kto powinien być kustoszem znaku NSZZ ‘’Solidarność’’?

Po raz kolejny rozgorzała dyskusja na temat praw do znaku NSZZ „Solidarność” pisanego „solidarycą”, czyli specjalnym krojem alfabetu wymyślonym przez Twórcę. Tym razem wybuchła ona w związku z tym, że Związek Zawodowy noszący tę nazwę i posługujący się tym znakiem, ograniczył prawo do posługiwania się nim przez Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku. Odtąd znak ma być tam używany jedynie w obrębie stałej wystawy, poświęconej historii Związku. Niektórzy z uczestników sporu (ku memu zdziwieniu także osoby bliskie mi ideowo) chcieliby, by ten symbol „należał do społeczeństwa, tak jak np. Kotwica Polski Walczącej”. Owszem, dla mego pokolenia znak ten ma takie znaczenie emocjonalne jak wspomniana Kotwica. Kotwica zresztą – też. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na dwie okoliczności:

1. Nadal istnieje Związek, który ten znak przyjął za swój. Opowiadanie o „pierwszej” Solidarności zawiera w sobie jakiś ładunek emocjonalny, ale historycznie nie ma uzasadnienia. Jako przeciwnik Okrągłego Stołu (w tym kształcie, w jakim się odbył) i ponownej rejestracji Związku (bo uważałem, że władze PRL nie miały prawa go wyrejestrowywać), byłem wśród tych, którzy na Zjeździe NSZZ „Solidarność” w 1990 roku postawili przed Zjazdem pytanie: czy jest to I Zjazd II Solidarności, czy II tego samego Związku? Ustalono, że był to ten sam Związek, na DRUGIM Zjeździe. Ten fakt uznał nawet Adam Michnik, gdy Związek, wbrew jego protestom cofnął Gazecie Wyborczej prawo do posługiwania się tym symbolem.

2. Stanowczo wolę, by istniał instytucjonalny Kustosz, który może interweniować, także przed sądami, przeciw niegodnym użyciom symbolu. Nie chciałbym, by bezkarnie go nadużywano, tak jak to dzieje się ze wspomnianą Kotwicą – używaną w manifestacjach KODu i w różnych antyrządowych marszach z bojowniczkami praw do aborcji włącznie. Co to ma wspólnego z walką Polaków przeciw okupantom – niemieckim i sowieckim?!

19-04-2019 (2) Relikwia Korony Cierniowej z Notre Dame

19-04-2019 (2) Relikwia Korony Cierniowej z Notre Dame

Relikwia Korony Cierniowej uratowana od pożaru katedry Notre Dame (poprawne polskie tłumaczenie nazwy tego kościoła to Katedra p.w. Najświętszej Maryi Panny) przez bohaterskiego księdza, ma za sobą historię z kilkoma niejasnymi momentami. Powszechnie uważa się, że są to pozostałości po Koronie wykonanej przez rzymskich legionistów i wciśniętej na głowę Jezusa Chrystusa. Jej pochodzenie z I w. AD zostało potwierdzone. Nie ma jednoznacznego przekazu, w jaki sposób z głowy Skazańca trafiła ona do Bizancjum. Ewangelie nie wspominają o jej obecności w Grobie Bożym. Może wzięła ją któraś z Trzech Marii (Matka Boża, żona Kleofasa i Marii Magdalena) albo św. Jan Ewangelista – jedyny Apostoł, który towarzyszył Jezusowi do końca. A może Józef z Arymatei, który oddał swój grób rodzinny na potrzeby pogrzebu Mesjasza? Albo Nikodem, który pomagał mu przygotować Ciało do pochówku? Ci dwaj najmniej są prawdopodobni – jako bardzo gorliwi faryzeusze nie odważyliby się wziąć przedmiotu splamionego krwią Zmarłego. Może odnalazła ją (jak wiele innych Pamiątek po Jezusie Chrystusie) matka cesarza Konstantyna Wielkiego, św. Helena. Istnieje przekaz, że Relikwia była czczona w Jerozolimie jeszcze przed Jej wyprawą do Ziemi Świętej. Do Bizancjum trafiła w 1063 r., a więc jeszcze przed I Krucjatą. Przez kilka wieków przebywała najpierw w skarbcu cesarzy bizantyjskich, a następnie w Katedrze – Świątyni Mądrości Bożej (Hagia Sophia). Gdy w wyniku niesławnej IV Krucjaty (1202-1204) Konstantynopol został zdobyty przez łacinników i ustanowione zostało Łacińskie Cesarstwo Bizantyjskie (1204-1261), Korona znalazła się we władaniu nowych cesarzy. Skarbiec cesarski został obrabowany przez „Krzyżowców” i cesarz Baldwin zadłużał się u władców Europy Zachodniej. W 1237Korona Cierniowa stała się zastawem długu u króla Francji bardzo pobożnego Ludwika XI. Ten nie zamierzał z Relikwią się rozstawać, nawet gdyby Cesrza jakimś cudem zdobył środki na spłatę długu. Kazał przy pałacu królewskim na Wyspie Cité zbudować godny Relikwiarz. Tak powstała dwupoziomowa kaplica Saint-Chapelle (Święta Kaplica). Na jej górny poziom, gdzie przechowywano Koronę, wstęp mieli tylko członkowie rodziny królewskiej. Raz do roku, w Wielki Piątek, kolejni królowie Francji przenosili Koronę do Pałacu (dziś jest w tym budynku Pałac Sprawiedliwości) i ze szczytu schodów błogosławili wiernych zgromadzonych na dziedzińcu i przed bramą. Władcy Francji rozumieli też potrzeby wiernych w innych państwach Europy i obdarzali obcych królów i książąt ułomkami (najczęściej – kolcami) Korony. Po zwycięstwie ateistycznej Rewolucji Francuskiej Relikwię przeniesiono do Biblioteki Narodowej, a Kaplicę zamieniono w magazyn zboża. Po zawarciu przez Napoleona konkordatu ze Stolicą Apostolską Relikwia została w r. 1801 oddana pod opiekę arcybiskupa Paryża i złożona w skarbcu Katedry Notre Dame. W tej katedrze w każdy Wielki Piątek odbywała się specjalna liturgia, w czasie której wiernym dawano Koronę do ucałowania. Jest ona zamknięta w szklanym Relikwiarzu o kształcie obwarzanka. Trafiłem kiedyś w „zwykły” piątek (nie wiem z jakiej okazji odprawianą) na taką uroczystość. Korona była kilkakrotnie badana. Potwierdzono Jej pochodzenie z I w. AD z obszaru Ziemi Świętej

19-04-2019 W dzisiejszym Dzienniku Łódzkim jest opis Drogi Krzyżowej w Jerozolimie – mojego autorstwa

19-04-2019 W dzisiejszym Dzienniku Łódzkim jest opis Drogi Krzyżowej w Jerozolimie – mojego autorstwa

W dzisiejszym Dzienniku Łódzkim jest opis Drogi Krzyżowej w Jerozolimie – mojego autorstwa. Pan red. Sławomir Sowa dokonał w moim tekście „heroicznych” skrótów. Nie mam pretensji – jakoś musiał ten tekst pomieścić na ściśle ograniczonej przestrzeni.

18-04-2019 Czy p. przewodniczący Broniarz ma pomysł, jak wyjść z tego strajku?

18-04-2019 Czy p. przewodniczący Broniarz ma pomysł, jak wyjść z tego strajku?

Wszystko wskazuje na to, że strajk proklamowany przez ZNP został przegrany. Rząd najwyraźniej nie może spełnić oczekiwań strajkujących. Chyba rzeczywiście nie ma już na to środków w tym roku. Gdyby nawet „spadły mu z nieba”, to i tak nie może ustąpić, bo wtedy wyszedłby na kłamcę wobec nauczycielskiej „Solidarności”, której przedstawiciele uwierzyli, że w tym roku nie można uzyskać więcej, niż to, co uzyskali. Zmusiłby do działań przez „Solidarność” i zapewne wzbudziłby kolejną falę oczekiwań różnych grup pracowniczych. „Domino płacowe” znowu ruszyłoby, tym bardziej, że i inne grupy pracownicze uznałyby, że rząd kłamał o braku środków. Więc trzeba przyjąć, że rząd nie ma, a jeśli nawet ma, to nie może tego okazać.

Pan Przewodniczący chyba nie przemyślał skutków swojej kampanii gróźb. Strasząc, że za strajk nauczycieli cenę zapłacą uczniowie, zniszczył poparcie społeczne dla strajku. Rząd dzielnie stara się, by uczniowie mogli przystąpić do egzaminów – i w oczach rodziców zyskuje.

Niektórzy nauczyciele, niestety, nie pomyśleli, że urządzanie występów rodem z kabaretu, te różne „krowy” i „świnie”, te pieśni w zamierzeniu zapewne mające być pokazem siły i oburzenia, ośmieszały ich i pozbawiły części szacunku społecznego, jakim członkowie tego zawodu cieszyli się „z natury rzeczy”.

Strajk jest dla uczestników bolesny finansowo. Każdego dnia tracą część wynagrodzenia. Pan Prezes najwyraźniej nie zadbał o to, by mieć odpowiedni fundusz strajkowy. Zresztą nie wiadomo, czy mógłby wspomóc tych nauczycieli, którzy nie są członkami ZNP. Natomiast ten „społeczny” fundusz strajkowy, utworzony przez opozycyjnych celebrytów jest zbyt mały. Niektóre samorządy wielkich miast (ale tylko wielkich, a i to nie wszystkich) deklarują rekompensatę – ale z sum przewidzianych na dodatki do pensji nauczycielskich. Nie da się wyrównać utraconych dochodów, jeśli strajk potrwa zbyt długo.

Chciałbym być dobrze zrozumiany: uważam, że nauczyciele powinni być godnie wynagradzani. Uznaję ich prawo do sporu zbiorowego i do strajku. Ale strajk jest rodzajem walki. Trzeba zapewnić sobie sojuszników, zadbać o poparcie społeczne, o utrzymanie go (np. poprzez ustępstwa w sprawie egzaminów i klasyfikacji) i o właściwy wizerunek. Mieć środki na przetrwanie. A przede wszystkim – mieć koncepcję, jak ze strajku wyjść, gdy okaże się, że zadeklarowany cel jest nieosiągalny… Pan Przewodniczący chyba o tym „ABC” zapomniał.

 

17-04-2019 Kto wykończył PKSy na liniach lokalnych?

17-04-2019 Kto wykończył PKSy na liniach lokalnych?

PiS ogłosił program odbudowy połączeń autobusowych na poziomie lokalnym. Warto przy tej okazji przypomnieć, jak linie te były „wykańczane” przez załogi tych autobusów. Jechałem kiedyś autobusem z Łodzi do Łowicza. Nie zdążyłem kupić biletu w kasie, więc zgłosiłem to konduktorowi w samochodzie. W podobnej sytuacji była większość pasażerów. Ledwo samochód opuścił Centrum miasta, konduktor zdjął służbowa czapkę z głowy i z okrzykiem „jedzie wesoły autobus” przeszedł środkiem pojazdu. Ludzie z uśmiechem wrzucali pieniądze. Gdy doszedł do mnie powiedziałem, że chciałbym otrzymać bilet. Uśmiechnął się i powiedział – a, pan w delegacji. Za ile pan sobie życzy? Za tyle, ile trzeba z Łodzi do Łowicza – odpowiedziałem. W porządeczku – dostanie pan w Łowiczu. Autobus obsługiwał miejscowości między tymi dwoma miastami i co kilka kilometrów zbaczaliśmy z drogi głównej, by „odwiedzić” kolejne przystanki w ościennych wioskach i miasteczkach. I za każdym razem nowi pasażerowie wrzucali pieniądze do czapki konduktora. Nie dziwili się – widać, takie były zasady. W Łowiczu, jako jedyny pasażer otrzymałem normalny bilet. Za niedługi czas ta trasa zniknęła z rozkładów jazdy – jako nieopłacalna i nieatrakcyjna, bo z punktu widzenia dyrekcji, autobusy jeździły nią „na pusto”, bez pasażerów. Drugi przykład, to PKS w Zakopanem. Przez kilkadziesiąt lat komunikację miejską i podmiejską realizował zakopiański oddział PKS. Kilkadziesiąt lat wakacje letnie spędzałem w Zakopanem. Autobusy na takich trasach jak Kuźnice, Dolina Kościeliska czy Morskie Oko przy ładnej pogodzie dosłownie „pękały w szwach”. Podobnie „obłożone” były kursy do Krakowa. Ci pasażerowie, którzy wsiadali przy Dworcu PKS najczęściej mieli bilety kupione w kasie. Ale ci, którzy wsiadali tuż przed odjazdem lub na przystankach na trasie mieli wykupić bilet u kierowcy. Czasem rzeczywiście tak było. Ale bardzo często słyszeli, że zapłacą przy wysiadaniu. I płacili, ale biletu nie dostawali. Jak w takich warunkach linie miały się utrzymać? Nawet te bardzo popularne? Oczywiście, nie był to jedyny powód upadku firmy – ale na pewno jeden z głównych. Warto o tym pamiętać, gdy będą odtwarzane połączenia lokalne PKS.