Wyróżnione

Kontakt

Szanowni Państwo!
Odpowiadam na wiadomości jedynie w komentarzach na Facebooku i WordPressie. Nie odczytuję wiadomości wysyłanych przez FB Messenger.
Reklamy

20-07-2019 Za nadaktywność polityczną Pani Prezydent płaci miasto Łódź

20-07-2019 Za nadaktywność polityczną Pani Prezydent płaci miasto Łódź

Przez 3,5 roku pan Wicepremier Piotr Gliński był bardzo lojalnym partnerem Pani Prezydent we wszystkich wielkich planach dotyczących Łodzi. Był tak dalece lojalny, że denerwowało to członków PiS w Łodzi. Pani Prezydent w pewnym sensie ułatwiała sprawę, bo startowała w ostatnich wyborach z „własnego, bezpartyjnego” komitetu. Oczywiście ze wsparciem PO, ale jakieś pozory były zachowane. Ostatnio p. Wicepremier został postawiony pod ścianą. Pani Prezydent nie tylko oświadczyła swoje poparcie dla PO i koalicji, jaką Platformie uda się stworzyć, ale weszła do ścisłego Komitetu Wyborczego tej formacji. Teraz p. Wicepremier nie ma wyjścia. I stało się. Najpierw Ministerstwo Kultury postawiło wyraźny znak zapytania nad ewentualnym poparciem rządu dla starań miasta o „zielone EXPO” – zarówno finansowym jak i politycznym – na forum międzynarodowym. Jak sądzę, to było pierwsze poważne ostrzeżenie. Nie podziałało. Pani Prezydent najwyraźniej postanowiła konkurować z p. Aleksandrą Dulkiewicz, Prezydent Gdańska, o pozycję „Pierwszej Damy Totalnej Opozycji”. Jak znam to grono, a wiele osób znam z dawnych czasów, w „odpowiednim czasie” sprowadzą ją (a właściwie je obie) do mało znaczącej pozycji. A w międzyczasie – Łódź zapłaci za ambicje p. Prezydent swoimi szansami na lepszą przyszłość. Wątpliwości zgłoszone przez Ministerstwo wobec działań związanych z Narodowym Centrum Kultury Filmowej i w związku z tym zapowiedź wycofania się z współfinansowania jego budowy, to zapewne drugie ostrzeżenie. Być może się mylę, ale w polityce byłem wystarczająco długo, by „czytać między wierszami” oficjalnych oświadczeń…

Pani Olgo Bołądź – niech się Pani tym nie chwali

Pani Olgo Bołądź – niech się Pani tym nie chwali

Pani Olga Bołądź, dziś aktorka („Botoks”, „Kobiety mafii”), przyznała się publicznie, iż w czasach licealnych ściągała na lekcjach fizyki od p. Arkadiusza Myrchy, dziś posła z listy PO. Pani Bołądź powinna zachować ostrożność w upublicznianiu takich rewelacji. Nie wszędzie taka działalność jest traktowana z taką wyrozumiałością (a nawet aprobatą) jak w Polsce. W USA ściąganie traktuje się jako oszustwo, a tych, którzy tego dokonują – jako oszustów. To może tam bardzo utrudnić życie, bo zarzut stawiają nawet wiele lat po fakcie, po zakończeniu szkoły. W kilku innych krajach też są takie zasady. Pan poseł Myrcha, jeżeli o tym wiedział, aprobował, współdziałał – też byłby traktowany jak współsprawca oszustwa.

18-07-2019 Wyprowadzenie kozy?

18-07-2019 Wyprowadzenie kozy?

Jest taki popularny szmonces, czyli anegdota, kawał żydowski: Przyszedł Mosze do rabina i skarżył się. Mieszkam w jednej izbie, dzieciaki wrzeszczą, teściowa marudzi, żona jazgocze – idę się zabić, Rebe ratuj! Na to rabin: Mosze, kup sobie kozę. Po kilku dniach przychodzi znowu Mosze do rabina: Rebe, ja teraz to już muszę się koniecznie zabić. Ta koza, to już prawdziwy koniec. Na to rabin: to sprzedaj kozę. Po kilku dniach przychodzi znowu Mosze do rabina: Rebe, ja tę kozę sprzedałem. I mnie się od razu zrobiło lepiej. Dzieciaki wprawdzie wrzeszczą, teściowa marudzi, a żona jazgocze – ale to wszystko jest nic, gdy już nie ma tej cholernej kozy…

Jakoś mi się to skojarzyło, gdy usłyszałem, że PO jednak nie będzie kontynuowało koalicji wyborczej z postkomunistami. Nie ukrywam, nie jestem sympatykiem Platformy, ale zwykłem traktować ją jako formację postsolidarnościową, antykomunistyczną. I mam tam kilku znajomych. Z niektórymi utrzymuję nawet przyjazne kontakty. Było mi bardzo, bardzo przykro, gdy ze wsparciem PO reanimowano postkomunę i jej sztandarowych wodzów – Leszka Millera i Włodzimierza Cimoszewicza wprowadzono do Parlamentu Europejskiego. Teraz oddycham z ulgą.

17-07-2019 Zwycięstwo prawa nad zdrowym rozsądkiem

17-07-2019 Zwycięstwo prawa nad zdrowym rozsądkiem

Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) stwierdził, że pracodawca nie ma prawa kontrolować alkomatem trzeźwości swoich pracowników. Powinno się ono odbywać wyłącznie za zgodą pracownika lub zostać przeprowadzone przez funkcjonariusza policji. O takim rozstrzygnięciu poinformowane zostało m.in. MPK w Łodzi. Firma wprowadziła badania trzeźwości po wypadku, który wstrząsnął łódzką społecznością: kilka lat temu pijany motorniczy tramwaju zabił na przejściu na pasach trzy kobiety. Dodajmy, że przejechał skrzyżowanie mając czerwone światło i „komunikacyjną kreskę poziomą” na sygnalizatorze. Przysnął w czasie jazdy. Teraz, pod groźbą kary pieniężnej, władze MPK nie będą mogły takich kontroli przeprowadzać. Jest pewna ilość stanowisk pracy w transporcie (także kolejowym i lotniczym), ale także w przemyśle, a nawet w edukacji, na których wykonywanie obowiązków przez osobę przez osobę nietrzeźwą może grozić fatalnymi, tragicznymi skutkami. Przecież zorganizowanie stałych posterunków policji przy każdym zakładzie pracy jest po prostu nierealne. UODO sugeruje, że trzeba byłoby zmienić przepisy. To na pewno nie jest do zrobienia szybko…

16-07-2019 A kolor jego jest czerwony…

16-07-2019 A kolor jego jest czerwony…

Jedną z „firmowych” pieśni komuny była ta o „sztandarze płynącym ponad trony”, którego kolor był czerwony. Ta czerwień tak odurzyła postkomunę, że po dzień dzisiejszy „jej się kojarzy”. Jeden z przykładów: Państwo polskie honoruje najlepszych uczniów świadectwami z paskiem – BIAŁO-CZERWONYM, w barwach państwowych, narodowych, bo to jest wyróżnienie państwowe. Postkomuna z uporem używa określenia „pasek czerwony”. To określenie narzuciła w przestrzeni publicznej nie tylko „opozycji totalnej”, ale także niektórym publicystom znanym z poglądów prawicowych. Całkiem niedawno usłyszałem je z ust p.red. Łukasza Warzechy. Powtórzył to sformułowanie za jednym z uczestników publicystycznej audycji w TVN. Za chwilę używali go już wszyscy. Zwątpiłem – bo może to oni mieli rację… Sprawdziłem świadectwa szkolne moich wnuków. Odetchnąłem z ulgą: paski były BIAŁO-CZERWONE. W barwach polskich, a nie komunistycznych, sowieckich, bolszewickich, PZPRowskich…

15-07-2019 Czy ktoś jeszcze pamięta o pierwszej rodzinie byłego p. Premiera?

15-07-2019 Czy ktoś jeszcze pamięta o pierwszej rodzinie byłego p. Premiera?

Media w Polsce od ponad roku zajmują się „ciężkimi bojami” toczonymi przez p. Kazimierza Marcinkiewicza z Izabelą Olchowicz-Marcinkiewicz o wysokość alimentów i ich egzekucję. Pani I. O-M chętnie pozuje do zdjęć z aparatem stabilizującym jej rękę po urazie, jakiego doznała wiele miesięcy temu. Jej rehabilitacja trwa o wiele dłużej niż u innych po skomplikowanych złamaniach kończyn i jest „koronnym argumentem” na rzecz roszczeń do zapewnienia jej odpowiednio wysokich świadczeń ze strony b. męża. Nie mam zamiaru litować się nad żadną ze stron sporu. Nie rajcowały mnie też wcześniejsze publikacje relacjonujące kolejne fazy „miłosnego zauroczenia” Kaza i Isabel dokumentowane „ustawkami” medialnymi. Nie będę też analizował szczególnej drogi, jaką ten polityk odbył od członkostwa w NSZZ „Solidarność”, Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym, Przymierzu Prawicy, Diecezjalnej Radzie Duszpasterskiej, Stowarzyszeniu Dziennikarzy Katolickich, Stowarzyszeniu Rodzin Katolickich oraz prezesury Towarzystwa Szkoły Katolickiej do skandalu obyczajowego i „odżeglowaniu” w kierunku Koalicji Europejskiej oraz wystąpienia wspólnego z Leszkiem Millerem i Włodzimierzem Cimoszewiczem. Fakty są znane i odpowiednio nagłośnione. Zadziwia mnie natomiast całkowity brak zainteresowania „środków komunikacji społecznej” losami porzuconej przez niego pierwszej żony i czwórki dzieci. Nie słychać było (ani nigdzie nie można było przeczytać), jak sobie radzi jego rodzina i czy on wywiązuje się ze swych wobec niej obowiązków.  Także alimentacyjnych. Czy żonie udało się wrócić do pracy zawodowej? Jakie były losy życiowe jego dzieci? Przecież w tamtym czasie nie było jeszcze 500 plus…

Wystąpienie p. Cezarego Kaźmierczaka, Prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Poniżej zamieszczam ciekawe wystąpienie p. Cezarego Kaźmierczaka – wersję opublikowaną przez niego w internwcie:

Wystąpienie p. Cezarego Kaźmierczaka, Prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców na panelu podczas Kongresu Programowego Zjednoczonej Prawicy w Katowicach, 6 lipca 2019.

Polska gospodarka jest na rozdrożu. Dotychczasowymi motorami rozwoju były w uproszczeniu (1) niskie koszty, w tym przede wszystkim niskie koszty pracy oraz (2) inteligencja operacyjna i motywacja polskich przedsiębiorców. Niskie koszty pracy mamy już za sobą – Polacy zarabiają już więcej od Greków i Portugalczyków, za chwilę przeskoczymy kolejne kraje. Pozostałe atrybuty nadal możemy uznawać za naszą przewagę konkurencyjną.

Jak zatem konkurować? Całe życie biznesowe mnie nauczyło mnie, że aby wygrać trzeba robić coś albo lepiej, albo inaczej, albo taniej. To samo jest w konkurencji między państwami. “Taniej” mamy już za sobą. Czy możemy “lepiej” wątpię – 50 letnia przerwa w ciągłości rozwoju nam na to nie pozwala. Gdy Zachód akumulował kapitał, doskonalił technologie, systemy zarządzania, zdobywał know how – my doskonaliliśmy się w polowaniu na papier toaletowy w sklepach. Nie jesteśmy w stanie konkurować z Zachodem kapitałem czy technologiami – bo ich zwyczajnie nie mamy. Musimy wybrać inne dziedziny, w których realnie możemy osiągnąć przewagę.

Według mnie narzędziami konkurencji powinny być:

Konkurencja prawno-instytucjonalna – stworzyć najlepsze na świecie instytucje otoczenia biznesu, w tym sądownictwo oraz najlepsze i najprostsze prawo gospodarcze i podatkowe na świecie. Tworzyć akty prawne, jako pierwsi na świecie, dla nowych dziedzin (np. samochody autonomiczne). Jeśli będziemy jednym z najlepszych miejsc na świecie do prowadzenia działalności gospodarczej – zbiegną nam się przedsiębiorcy i innowatorzy z całego świata. Uwolni to też pełny potencjał Inteligencji operacyjnej polskich przedsiębiorców. Jest to możliwe – wystarczy wola polityczna.

Pracownicy – w XIX wieku pracownicy sunęli ze wszystkich stron do fabryk. W XXI wieku fabryki suną tam gdzie są pracownicy. Polska powinna zastosować bardzo agresywną politykę demograficzną, żeby Polki chciały rodzić 2 i 3 dziecko. Dążyć do standardu polskiej rodziny 2+3. To co do tej pory jest robione – chwała za to – ale to działalność bardzo lajtowa. Trzeba znacznie bardziej agresywnie. Jeśli chodzi o mnie jestem gotowy poprzeć wyłączanie o 18.00 światła w soboty :). jednak ta działalność może przynieść owoce za 25 lat. Teraz trzeba podjąć realne działania na rzecz ściągnięcia Polaków z Europy Zachodniej, Ameryki Północnej i Brazylii. Jak wykonamy punkt pierwszy i staniemy się rajem dla działalności gospodarczej na świecie – może wrócić ich nawet milion. Kolejne narzędzie to suwerenna polityka imigracyjna i przyjmowanie oraz asymilowanie imigrantów zarobkowych ze sprawdzonych kierunków tj. z Wietnamu, Białorusi i Ukrainy, w ilościach potrzebnych naszej gospodarce. Celem całej polityki demograficznej powinno być 50 milionów obywateli Polski w 2050 roku.

Rząd. Potrzebujemy bardziej aktywnej i przemyślanej polityki i działania rządu. Przede wszystkim na forum Unii Europejskiej. Musimy stanowczo i agresywnie przystąpić do pełnego wdrożenia dyrektywy usługowej. Polskie przedsiębiorstwa są dyskryminowane – przede wszystkim we Francji – metodami najróżniejszymi – poczynając od legalnych na nielegalnych kończąc. Zamknięcie firmy na podstawie anonimowego donosu na pół roku do wyjaśnienia to standard. Ponad 10-letnie wysiłki Polski na forum UE – nie przyniosły żadnych efektów. Trzeba zastosować retorsje wobec krajów, które z nami tak postępują i zakomunikować im wyraźnie, że ich firmy będą mogły bez przeszkód działać w Polsce, jak nasze będą mogły działać u nich. Na tym poprzestanę, ale powinniśmy przestać się cackać i dać się tak traktować. Jeśli nie zareagujemy – będzie tylko gorzej. Rząd musi zacząć działać zdecydowanie.

Pomoc publiczna dla biznesu. Nie mamy za dużo pieniędzy, to tym bardziej te które mamy powinniśmy wydawać rozsądnie. Tymczasem wydajemy je od sasa do lasa. Trudno dostrzec w tym jakąś strategię i myśl. Znaczna część tych środków trafia do… międzynarodowych koncernów!!! Zachowujemy się jakbyśmy chcieli wszystkiego naraz. Izrael jak powstawał postawił na 4 obszary: hydrologię, optykę, przemysł zbrojeniowy i rolnictwo i na tym skoncentrował wszystkie pieniądze i wysiłki. Dzisiaj sprzedaje 1 kg nasion pomidorów rosnących na pustyni za 100 tysięcy dolarów a z ich optyki muszą korzystać wszystkie arabskie armie. Musimy zrezygnować z megalomanii i gigantomanii i wybrać kilka dziedzin, w które skierujemy, to co mamy. Powinny to być raczej dziedziny nowe – nie sądzę, żebyśmy mieli jakieś szanse z Niemcami np. w silnikach Diesla. Jakie to dziedziny to odrębna dyskusja, ale nie powinno być ich na pewno więcej niż 5.

Oczywiście już słyszę ten śmiech i rechot, że się nie da, niemożliwe, na pewno się nie uda etc.etc. Przyzwyczajony jestem – całe lata 80. słyszałem, że komunizmu nie da się obalić, a na pomysł wyprowadzenia wojsk sowieckich z Polski, co poniektórzy tarzali się ze śmiechu po podłodze.

Każdy naród ma to na co zasługuje. My też. Musimy zerwać z naszą chorobą przeciętności. We wszystkim jesteśmy przeciętni. Wszystko w naszych rękach.

Możemy być jedną z najbardziej konkurencyjnych gospodarek Europy. Zależy od nas.

12-07-2019 Dziś Rocznica śmierci Prezydenta m.Łodzi Grzegorza Palki

12-07-2019 Dziś Rocznica śmierci Prezydenta m.Łodzi Grzegorza Palki

Pan Włodzimierz Tomaszewski, Przewodniczący Łódzkiego Porozumienia Obywatelskiego, bliski współpracownik Prezydenta G.Palki informuje, iż 12 lipca 2019 r. (w piątek) przypada 23 rocznica tragicznej śmierci nieodżałowanego Prezydenta Łodzi w I kadencji odrodzonego samorządu,

Przewodniczącego Rady Miejskiej II kadencji

Ś.P.

Grzegorza Palki

W tym dniu

– o godz. 1700 odbędzie się spotkanie przy grobie Prezydenta Grzegorza Palki na cmentarzu Komunalnym na Dołach

– o godz. 1800 zostanie odprawiona Msza Św. za duszę Zmarłego w Kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego i Św. Marii Małgorzaty Alacoque przy ul. Zgierskiej 123 w Łodzi.

11-07-2019 Zbrodnia Wołyńska musi być potępiona. Także jej sprawcy.

11-07-2019 Zbrodnia Wołyńska musi być potępiona. Także jej sprawcy.

11.lipca 1943r. na terenie Wołynia nastąpiło nasilenie morderstw dokonywanych przez organizacje ukraińskie na ludności polskiej. Zbrodnia ta przeszła do historii jako „krwawa niedziela”. Bezbronni polscy mieszkańcy wiosek i osad zostali napadnięci przez oddziały zbrojne Ukraińców. Wszystkie dowody wskazują na to, że nie był to „odruch zemsty za dawne krzywdy”, lecz świadomie i celowo przeprowadzana czystka etniczna na terenach, na których organizacje ukraińskie chciały zbudować swoje państwo narodowe. Trudno oprzeć się wrażeniu, że organizatorzy tej zbrodni wzorowali się na polityce „młodoturków” w stosunku do Ormian zamieszkujących Anatolię. Na jej terenie organizacja turecka postanowiła założyć nowoczesne państwo Turków. Miało być ono „oczyszczone” z ponad 1.5 milionowej ludności „obcej” – nawet takiej, która te tereny zamieszkiwała zanim pojawiły się tam plemiona tureckie. Zbrodnia ludobójstwa na Ormianach nigdy nie została ukarana, a nazwana „po imieniu” została dopiero w ostatnich dziesięcioleciach – i nie przez wszystkie kraje. Bezkarność tamtej zbrodni uzuchwaliło Niemców. Zainspirowała też przywódców ukraińskich skrajnych nacjonalistów – od Stepana Bandery (przywódcy OUN-B), Mychajło Kołodzińskiego (autora „Dokryny wojennej OUN”) i Hryhoryja Perehijniaka (dowódcy sotni, która 9.lutego 1943 zamordowała 150 mieszkańców w Parośli, zaczynając serię morderstw na terenie Wołynia) począwszy. Polityka polska powinna wspierać niepodległościowe, europejskie i NATOwskie aspiracja Ukrainy. Ale nie wolno zapominać zbrodni na naszych bezbronnych rodakach. Dobrze, że Prezydent RP zaczyna odznaczać medalami wdzięczności tych Ukraińców, którzy ryzykując własne życie, ratowali Polaków. Trzeba jednak czegoś więcej:  trzeba jasnej deklaracji państwa ukraińskiego, że dokonana została na Polakach zbrodnia ludobójstwa. A ponadto – trzeba starać się sporządzić pełną listę obejmującą zarówno wodzów czystek etnicznych jak i rezunów.

10-07-2019 Czy można to było obliczyć w pamięci?

10-07-2019 Czy można to było obliczyć w pamięci?

Jeden z tabloidów przytoczył wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego w TVP Info, iż kilka lat temu, w rozmowie prywatnej, obliczył on w pamięci, że Polskę stać na 500 plus od drugiego dziecka. Tabloid rzetelnie zrelacjonował to na str.3 oraz „obśmiał” to w satyrycznym rysunku na str. 4, sugerując, że w pamięci to pijaczek może obliczyć, czy stać go i jego kumpla na drugą flaszkę. Tymczasem stosownej oceny dotyczącej 500+ mógłby dokonać (niekoniecznie w pamięci, choć i tacy się zdarzają) absolwent szkoły podstawowej, a już na pewno – liceum. Liczba szacunkowa dzieci i ilość rodzin wielodzietnych nie zostały przez GUS utajnione. Nie utajniono także szacunkowych wielkości budżetu państwa. Wystarczy zatem dokonać kilku mnożeń i dzieleń i otrzymuje się wynik określający, jaką część (%) budżetu państwa w przybliżeniu pochłonęłyby takie wydatki. Autor satyrycznego rysunku zapewne pamiętał zbiorowy jęk ekonomistów, biadających i ostrzegających przed katastrofą gospodarczą. Nie wziął jednak pod uwagę, że byli to tzw. „ekonomiści salonowi” sympatyzujący z „totalną opozycją”, ani tego, że niektórzy z nich finanse swych partii prowadzili tak nieudolnie, że utracili dotację państwową. Możliwe, że mieli jakieś zaległości w materiale z matematyki na poziomie szkoły podstawowej i średniej…